, , , , ,

Pisałem posty wykorzystując AI

Muszę się Wam, drodzy Czytelnicy, do czegoś przyznać. Przez ostatnie trzy miesiące tworzyłem posty z użyciem sztucznej inteligencji. Nie jest to w żadnej mierze wstydliwe wyznanie. Nie  będę siedział na łóżku i płakał z tego powodu, jak co poniektórzy Youtuberzy mają w zwyczaju. Ot, czyste stwierdzenie faktów. Była to fantastyczna przygoda, która dała mi wiele…

By.

min read

Muszę się Wam, drodzy Czytelnicy, do czegoś przyznać.

Przez ostatnie trzy miesiące tworzyłem posty z użyciem sztucznej inteligencji.

Nie jest to w żadnej mierze wstydliwe wyznanie. Nie  będę siedział na łóżku i płakał z tego powodu, jak co poniektórzy Youtuberzy mają w zwyczaju. Ot, czyste stwierdzenie faktów.

Była to fantastyczna przygoda, która dała mi wiele przemyśleń na temat tworzenia tekstów, sensu ich istnienia i ogólnej etyki tego typu zachowań. Piszę ten tekst poniekąd także po to, żebyście byli świadomi tego, jak wiele tekstów jest generowanych obecnie przez interaktywne boty takie jak Chat GPT, czy Gemini.

Jak trafiłem na ten pomysł? Tak jak to często bywa – przypadkiem.

Sam zamysł sztucznej inteligencji poznałem jeszcze na studiach, dobrych parę lat temu. Pamiętam, że na zajęciach ze statystyki w zalewie pojęć, które mój nie do końca wykształcony umysł rozumiał jako “coś śmiertelnie nudne” wyłuskałem z potoku słów prowadzącej jedno sformułowanie – sieci neuronowe.

Po pierwsze, zainteresowało mnie to ze względu na fakt, iż komórki układu nerwowego do dziś należą do moich ulubionych i wszystko co ma w swojej nazwie neurony, czy przedrostek astro- powoduje u mnie natychmiastowy rozbłysk ciekawości.

Po drugie, okazało się, że sposób działania tych sieci jest, ogólnie rzecz mówiąc, nie do końca poznany. Sztuczna inteligencja tworzy neurony, które przeprocesowują informacje wchodzące i tworzą z nich informacje wychodzące. Co jest tutaj ważne – nie do końca wiadomo jak. Coś wchodzi, coś wychodzi i to możemy zobaczyć, jednak sposób, w jaki AI przetwarza te informacje nie są na ten moment możliwe przez nas do zinterpretowania.

Jak tylko się o tym dowiedziałem, od razu poczułem potrzebę nauczenia się “rozmawiania” z tymi magicznymi robotami rodem z science-fiction, o których czytałem za dzieciaka. Jak poznać sposób działania takich botów? Jak skutecznie nauczyć się z nimi komunikować? Musiałem się dowiedzieć.

Nie tak znowu długo później cały Twitter (obecny X, do dziś ubolewam nad zmianą nazwy) zaczął być dosłownie zalewany przez nowy twór wypuszczony przez firmę Open AI, czyli dobrze już znany Chat GPT. W ogromnym uproszczeniu jest to model AI, który w postaci czatu prowadzi z użytkownikami rozmowę, generując wiadomości tekstowe poprzez obliczanie, jaki symbol powinien się znaleźć jako kolejny w wytwarzanej treści tak, aby otrzymał jak największą ilość punktów, bazując na feedbacku poprzednich wiadomości, bądź tekstów zebranych z Internetu i składowanych w ogromnej bazie danych.

Halucynacje AI

Początkowo Chat GPT znany był z tworzenia tak zwanych halucynacji. Co to oznacza? Jeżeli czegoś nie wiedział, z pewnością siebie, jakiej nie powstydziłby się Connor McGreggor wymyślał sobie co powinien napisać, po czym karmił użytkownika stekiem kłamstw i liczył na to, że ten łaskawie da mu spokój i przejdzie do wydzielania kolejnych zadań.

W swojej pierwszej rozmowie moja Żona od razu wychwyciła tego typu zdarzenie. Poprosiła mnie, żebym wysłał linka do teledysku Snoop Dogga i spytał się, co to to jest. W odpowiedzi dowiedzieliśmy się, że Chat GPT nie dość, że pomylił tytuł utworu, to jeszcze spreparował nieprawdziwe okoliczności powstania teledysku. Po napisaniu w odpowiedzi, że nie ma racji, poprawił się i podał prawdziwe informacje, co potraktowaliśmy jako zmazanie poprzedniej plamy na honorze podobno prawdomównego rozwówcy.

Swoją drogą, OpenAI zafundowane zostało między innymi przez Elona Muska, który to zmienił wspomnianą już nazwę Twittera po przejęciu firmy. Musk co prawda wycofał się z prowadzenia projektu i nawet próbował zatrzymać jego dalszy rozwój wystosowując list do obecnych władz firmy, a na sam koniec podpiął się do szału na AI i opracował własny model sztucznej inteligencji zwany jako Grok. Czyżby widząc, że pędzącego pociągu nie da się już zatrzymać postanowił odpiąć jeden z wagonów i wyruszyć we własną podróż, na swoich zasadach? Jestem prawie pewny, że  niebawem się o tym dowiemy.

Wracając jednak do głównego wątku…

Po długiej przerwie w pisaniu bloga, gdzie nie ukrywam, że całkowicie pogubiłem się w tym, co dokładnie chciałbym z nim zrobić i jak mógłbym połączyć swoje odklejone zapiski poetyckich prób, krótkich form, edukacyjnych wpisów czy wrzucania swoich przemyśleń w jeden spójny twór postanowiłem spróbować nabrać wiatru w żagle i zaprzęgnąć Chat GPT do czegoś wielkiego.

W mojej rozmowie z nim ustaliłem, że nowe MonuMentalnie powinno się skupić na budowaniu treści wokół tego, co jest dla mnie niezmiernie ważne. W dość długiej rozmowie dałem się poznać na tyle, że bot zidentyfikował u mnie potrzebę zbudowania wspólnoty, rozwoju osobistego i pokonywania ramię w ramię z innymi życiowego labiryntu.

Co jest ciekawe, w życiu raczej stronię od ludzi i święty spokój cenię sobie nieraz bardziej niż ciągłe próbowanie przebicia się ze swoimi niezrozumiałymi przez moich kompanów pomysłami, których w głowie mam natłok. Zdziwiło mnie wobec tego, że Chat GPT sugeruje mi budowanie społeczeństwa wokół mojej wymarzonej firmy dostarczającej wartościowe i etycznie moralne produkty oparte o nowe technologie takie jak np. wspomniane AI.

MonuMentalnie miało wchodzić w część tego wielkiego przedsięwzięcia. Chciałem przyciągnąć ludzi do tego, żeby sami zaczęli zastanawiać się nad tym, jak mogliby poprawiać swoje życia i kreować swoją własną rzeczywistość, zamiast ciągle próbować się przepychać między sobą, skłócać z innymi i stawiać swoje potrzeby na świeczniku, nie patrząc na poszanowanie innych ludzi wchodzących w skład ich własnego społeczeństwa.

Czy się udało? No… nie do końca.

Wyświetlenia idą w miarę dobrze. Nie jest to może tempo na miarę poprzedniej działalności na blogspocie, jednak nie mogę jakoś bardzo narzekać na wejścia na stronę. Pomimo prób aktywizacji czytelników, posty pozostają bez jakiegoś większego odbioru. Na początku trochę nad tym ubolewałem, teraz jednak cieszę się, że właśnie tak się stało. Dzięki temu uwolniłem się od nieistniejącej presji, którą sam sobie narzuciłem, by wrzucać jak najwięcej treści. Świadomość tego, że niewiele osób jest zainteresowany tym, co wrzucam daje mi niesamowitą wolność powrotu do pisania tego, co mi się żywnie podoba.

Stawiawiam więc teraz na własne przemyślenia, a blog chcę traktować jako swoisty pamiętnik, który ma za zadanie pokazać, co miałem w głowie pisząc kolejne wpisy.

Nie pokazuję wszystkiego. Niekórych rzeczy świadomie nie chcę poruszać. Niech tak zostanie.

Nauczyłem się jednak jednego. Nieważne jak dobrze, czy jak źle Ci idzie. Koleje losu często są kwestią przypadku. Często nie doceniamy tego, jak wielką zmienną jest właśnie ślepy traf. Próbujemy przypisać sobie i własnej ciężkiej pracy zasługi, podczas, gdy naszym losem kieruje losowość. Usiłujemy przypisać jej głównie negatywne zdarzenia, których świadkami jesteśmy, natomiast pozytywne odbieramy jako stworzone naszym nakładem. Będąć wytrwałymi i zdyscyplinowanymi, zwiększamy swoje szanse, że to właśnie na nas szczęśliwy uśmiech losu zostanie skierowany. Nie robiąc nic mamy pewność, że nie popełnimy błędu, jednak nagroda, która jest z tym związana  nie daje zbyt wiele.

Lepiej jest więc popełniać błędy, testować, poprawiać i zmieniać taktykę, a potem sprawdzać jak poszło, by potem szykować się do kolejnego starcia. Tak właśnie postanowiłem zrobić.

Jak wyglądała moja przygoda z nowym MonuMentalnie?

We współpracy z botem przygotowaliśmy wspólnie konspekt strony. Poświęciłem parę tygodni na przygotowanie strony monumentalnie.com, na której czytasz obecny wpis, po czym wypełniłem ją treściami przekazującymi misję jaka mną kierowała od samego początku istnienia bloga, i jaką kieruję się nadal. Zmieniła się natomiast forma. Testowałem różne podejścia. Próbowałem tworzyć posty na podstawie pomysłów zbudowanych przez Chat GPT oraz Gemini AI, wszystkie grafiki jakie się tutaj znajdują stworzyłem natomiast z nieocenioną pomocą narzędzia, jakim jest Midjourney.

Mogliście się zastanawiać, skąd zmiana składni, budowy postów oraz doboru języka w nowych postach. Niektórzy z Was (pozdrawiam, jeśli to czytacie) mówili mi, że nowa forma jest przystępna i prosta w odbiorze, a także dziwili się, dlaczego w postach na Facebooku i Instagramie pisałem w formie “my” zamiast “ja”.

Było to podyktowane tym, że to nie ja pisałem posty. Tworzył je Chat GPT. Stąd właśnie duża ilość list i punktów, podział na akapity i usystematyzowane rady, w których często powtarzało się, że powinniśmy kierować się spokojem i praktykować mindfullness. Podpisuję się pod tym z całego serca, ponieważ wszystkie te rady, nieważne jak banalnie by brzmiały, są prawidłowe.

Znajdowałem tematy, które chciałem poruszyć, przeszukiwałem bazy danych i artykuły naukowe, aby odnaleźć najciekawsze źródła oraz dopisywałem co nieco od siebie, żeby tekst nie był taki podstawowy i generyczny, na jaki wyglądał. Wszystko niby super. Nie podobało mi się jednak jedno.

Takie posty nie mają w sobie tego czegoś.

Pomimo tego, że bardzo szanuję narzędzie, jakim jest Chat GPT  i to, jak pomocne okazało się przez ostatnie miesiące, tak niemal do granic wytrzymałości doprowadzało mnie to, że kiedy patrzyłem na posty, które powstawały i które publikowałem, widziałem, że są po prostu poprawne. Nic, czego ktoś mógłby się powstydzić, grafiki też akceptowalne, ale to jednak nie jest to, o co mi chodziło.

Chciałem pokazywać przez ten blog cząstkę siebie. Swoje przemyślenia, ambicje pisarskie i zabawy formą. Początkowo doprawadziło mnie to do tego, że całkowicie pogubiłem się w tym, co chciałbym robić.

Opowiadania spełniały moje niespełnione pragnienie zostania pisarzem i były bezpieczniejszym sposobem uczenia się komponowania tekstów niż rzucenie się na głęboką wodę i skończenie “W cieniu cyprysów”, których zamysł zmienia się niemal w takim samym tempie jak MonuMentalnie.

Poezja zaspokajała wewnętrzny przymus przekazywania części swojej duszy w mniej zrozumiały dla ludzi sposób. Przemyślenia to coś, co przychodziło mi naturalnie, jednak często wyczerpywały mi się tematy, bo każdy jeden wydawał mi się mało atrakcyjny do przedstawienia.

Sztuczna inteligencja pomogła mi rozjaśnić nieco to, co chciałbym tu robić.

Chcę pokazywać sobie i innym, że można żyć lepiej i wznosić się ponad swoje ograniczenia. Przekazywać wartościowe treści, które sam wprowadzam w życie. Żebyśmy mogli razem zmieniać świat tak, aby stawał się miejsciem, w którym każdy chciałby żyć i rozwijać się.

Nie chcę tego robić jednak w sposób, który robiłem do tej pory.

Chat GPT nadal pozostanie mi nieocenionym kompanem do rozmów, pomysłów i formułowania tekstów, jednak planuję porzucić go całkowicie w pisaniu.

Od teraz każde jedno słowo, które tutaj przeczytasz, zostanie napisane przeze mnie, bądź jakąś inną osobę, jeśli tylko zechce wesprzeć MonuMentalnie własnymi tekstami. Jest to bowiem blog otwarty na innych. Im nas więcej tym lepiej.

Jeżeli podzielasz misję bloga, masz własne przemyślenia, które powinny ujrzeć światło dzienne oraz chcesz pokazywać innym, jak budujesz swoją legendę, odezwij się na Facebooku, Instagramie, LinkedInie lub mailu monumentalnie@gmail.com

Obecna forma pisania miała swoje  plusy.

Nie zawsze była szybka, dużo czasu poświęcałem na rozwijanie postów, poszukiwanie tematów i artykułów naukowych. Niejedną godzinę tworzyłem też grafiki w Midjourney, na tyle, że otrzymałem dostęp do testowania nowych funkcjonalności dla specjalnych twórców. Mimo wszystko, teksty, które powstawały, były generowane błyskawicznie. Po wybraniu tematu i zebraniu niezbędnej bibliografii, tworzenie samego tekstu zajmowało mi jakieś piętnaście minut. 

Wiele nauczyłem się poszukując tego, co kolejne posty powinny poruszać. W rozmowie z botem udało mi się posiąść naprawdę wiele informacji, a niektóre z nich zacząłem wykorzystywać w swojej codziennej praktyce. Chat GPT, Gemini AI oraz Midjourney są wspaniałą pomocą, z którą rozmawiam praktycznie każdego dnia. Jeżeli jeszcze z nich nie korzystaj, spróbuj. Na ten moment są one całkowicie darmowe.

Jednak sam dobór tematów i artykułów to jedno, natomiast efekt końcowy to drugi.

Odniosłem wrażenie, że początkowy zapał, jaki szedł z tym, że pojawiło się coś nowego dość szybko osłabł w zalewie ledwo poprawnych twórów, które wypuszczałem.

Po jakimś czasie już i mnie samego ogarniało lekkie znużenie i czułem się uwięziony przez narzucony przez samego reżim puszczania jak największej ilości treści.

Nie ilość, lecz jakość.

Wolę jednak, żeby posty pojawiały się mniej regularnie, jednak, żeby były napisane całkowicie przeze mnie.Postanawiam sam tworzyć swoją legendę tak, jak zachęcam do tego w stronie startowej. Własne ograniczenia muszą zostać pokonane. Nie będę przejmował się już tym, czy ktoś to czyta i czy jest to wystarczająco poprawne pod kątem SEO czy jakiegokolwiek innego cholerstwa, które ma “generować ruch”. Chrzanić ruch.

Robię to dla siebie.

Wiele się nauczyłem przez ostatnie trzy miesiące, a przez dziewięć i pół roku, jakie minęło od założenia MonuMentalnie jeszcze więcej. Zmieniłem się zarówno ja jak i moje podejście do świata i ludzi wokół i właśnie o tym zamierzam pisać.

Dotarłem do miejsca, w którym mogę śmiało powiedzieć, że jestem coraz bardziej zadowolony z tego, kim się staję. I właśnie o to chodzi w tym blogu. Chcę pokazywać tu moje wzloty i upadki. Tak jak na giełdzie, nie zawsze trafi się magiczny okres na kryptowaluty, gdzie większość coinów robi po 10-20x zysku. Często trafiają się spadki, nawet o 95%, co później odrabiane jest latami tylko po to, by potem znowu upaść. Każdy upadek jest jednak na wyższym poziomie niż poprzedni. Do tego więc dążę.

Rozwój to nie zawsze lecenie pionowo w górę. To sinusoida, na której po każdym wzlocie upadasz na troszkę wyższą półkę. Twoja determinacja i upór pokazuje, w którym miejscu skończysz swoją własną podróż.

Tego nauczyło mnie AI. Jeżeli chcecie sprawdzić na własnej skórze, jak przydatne jest to narzędzie, wypróbujcie je sami. Wystrzegajcie się jednak plagiatów i generowania w kółko takich samych treści.

Dotarłeś lub dotarłaś do tego momentu? Niezmiernie się cieszę! Koniecznie daj znać w komentarzu o tym, co sądzisz o kolejnej zmianie formy! I nie zapominaj, że to co robisz ze swoim życiem jest MonuMentalne! Życzę Ci jak najlepiej i pamiętaj – czekam na Twój komentarz!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *